"Chciałam Wam opisać moją przygodę. Jednak muszę zaznaczyć, że przedstawione treści nie stanowią porady lekarskiej i nie mogą zastępować konsultacji u specjalisty. Prezentowany produkt to suplement diety, który nie może być stosowany jako substytut zbilansowanej i zróżnicowanej diety.
Ja jedynie opowiadam swoją historię."
Opublikowano przez FITMAMA - 09/03/2018

Jak to wszystko wyglądało, czyli historia utracenia ponad 20kg!

Powiem jedno: nie było łatwo :) Początkowo byłam załamana. Wszystkim! Tym jak wyglądam, nową sytuacją w życiu... No wszystkim po prostu. Nie mogłam na siebie patrzeć... Płakać mi się chciało, gdy musiałam pakować wszystkie moje ubrania w czarne torby, bo w nic się już nie mieściłam. Żyłam nadzieją, że "urodzę to schudnę". Nie schudłam. Waga stała w miejscu, a ja wyglądałam cały czas jakbym była w ciąży. Został mi wielki brzuch, grube łydki i uda. Cała byłam wielka, bardzo źle się czułam. Wstydziłam się bardzo swojego ciała i tego jak wyglądam.

Nie miałam zbytnio czasu na ćwiczenia, bo przecież ciągle musiałam zajmować się dzieckiem. A dodatkowo trafił nam się typ "high need baby" (dla niewtajemniczonych: dziecko, które potrzebuje 10000x więcej uwagi niż większość dzieci. Więcej płacze, mniej śpi, prawie nigdy nie wiedziałam o co mu chodzi i ogólnie jest CIĘŻKO). Tak więc w moim życiu pojawiło się dziecko i 25 kg nadwagi. HURA, BOSKO!

Miesiące mijały a ja próbowałam zrobić wszystko, żeby wyglądać dobrze. Mało jadłam, ciągle starałam się spacerować i coś robić. Jak mała spała w wózku to ja próbowałam ćwiczyć na pobliskiej siłowni, którą mam w parku. Ale ledwo zaczęłam i albo się męczyłam albo mała wstawała. I tyle z moich ćwiczeń... Z resztą - nigdy nie przepadałam za aktywnością fizyczną ;)

Wszystko się zmieniło, gdy kupiłam pewien magiczny środek...

Byłam zdesperowana. Wiedziałam, że chcę schudnąć. Obiecałam sobie, że do następnych wakacji, kiedy moja córka skończy dwa lata JA BĘDĘ WYGLĄDAĆ REWELACYJNIE i pojedziemy na wakacje nad morze. Dlaczego nad morze? Żebym musiała wyjść na plażę. To była moja motywacja. Dotychczas nawet w ubraniu czułam się źle, a postawiłam sobie, wydawało by się, nierealny cel: WYJŚĆ NA PLAŻĘ W BIKINI I CZUĆ SIĘ DOBRZE.

Ale udało mi się!

Co prawda z małą pomocą... Ale liczy się efekt. Przez parę miesięcy zaczęłam brać Burnbooster. Już sama nazwa jest świetna, co nie? Ale do rzeczy, te tabletki naprawdę spalają tłuszcz. Mój metabolizm ruszył jak szalony (bo wcześniej to dramat, cierpiałam na zaparcia całą ciążę i tak mi zostało...), cały czas czułam się najedzona, mimo że zaczęłam dużo mniej jeść. Już po pierwszym miesiącu kuracji musiałam kupić sobie o rozmiar mniejsze ciuchy, bo wszystko na mnie wisiało! Mimo, że i tak wyglądałam we wszystkim jak w worku... Ale uwierzyłam, że może mi się udać!

Mijały kolejne miesiące a dzięki Burnbooster było mnie ciągle mniej!

Jakby to nie zabrzmiało, ja nikłam w oczach. Koleżanki wciąż mnie dopytywały jak to robię. I wiecie co? Trochę świnia ze mnie, ale większości mówiłam, że zaczęłam chodzić na codziennie na siłownię i ćwiczyć w domu haha bo kto by mi uwierzył? Że dzięki 2 tabletkom na dzień schudłam ponad 20kg? Kurde, nikt by mi w to nie uwierzył. Wzięliby mnie za wariatkę albo kłamczuchę. A tak? mogłam zbierać pochwały i dodatkowo motywować innych do ćwiczeń ;)

Choć Wam mogę się przyznać (anonimowość to jednak piękna rzecz ❤️ ) jak już tak bardzo schudłam to nawet zaczęłam ćwiczyć. Mała już nie dawała tak do wiwatu, a ja widząc tak rewelacyjne rezultaty chciałam więcej! I jak dorzuciłam do mojej przemiany ćwiczenia i odstawiłam słodycze to już w ogóle się zadziało! Efekty napędzały stawianie kolejnych wyzwań. Schudłam 5kg? To dam radę 10! Nie jem słodyczy? To zacznę pić co najmniej 2 litry wody dziennie (kiedyś ledwie wlewałam w siebie litr...)

Opowiem Wam coś jeszcze... Wiecie jak teraz patrzy na mnie mój facet? O matko... Wcześniej było mi wstyd przed nim. Miałam wyrzuty sumienia, że się "zapuściłam". Że jestem gruba, nieatrakcyjna... Było mi wiecznie wstyd. Wiedziałam, ze gdy chodzi do pracy spotyka mnóstwo pięknych kobiet, a w domu czekałam na niego JA - przemęczony wieloryb. Co prawda nigdy nie dał mi niczego odczuć, zawsze był dla mnie kochany i miły. Nie komentował mojego wyglądu, czasem rzucał żarcik typu KOCHANEGO CIAŁKA NIGDY ZA WIELE albo ZIMĄ BĘDZIE CI ZAWSZE CIEPLEJ NIŻ INNYM. Trochę mnie to bawiło, ale to był taki śmiech przez łzy... W każdym razie to przeszłość! Teraz patrzy na mnie z takim pożądaniem... Często wysyła mi sms z prośbą o moje zdjęcie, bo nie może się już doczekać aż znowu mnie zobaczy ❤️

Marzenia mogą się spełnić, wystarczy że uwierzysz i zrobisz pierwszy krok!

Gdy kupowałam pierwsze opakowanie Burnbooster nie sądziłam, że to będzie efekt kuli śnieżnej. Że stracenie pierwszego kilograma pociągnie tak drastyczne zmiany w moim życiu. I to dobre zmiany! Oczywiście od samego początku bardzo chciałam wierzyć, że uda mi się coś zmienić... Ale nie byłam do końca przekonana.

Teraz piszę mojego bloga, aby inne osoby mogły też w siebie uwierzyć, a jednocześnie mogę się podzielić czymś, co mi pomogło. Walka z dodatkowymi kilogramami jest naprawdę ciężka. Ale już wiem jak ją sobie ułatwiać. Gdybym wiedziała, że dobre nawyki żywieniowe i regularne ćwiczenia z dodatkiem Burnbooster są tak efektywne, zaczęłabym od pierwszego dnia. Jednak burnbooster przetarł moje szlaki w drodze do upragnionej szczupłej sylwetki i jest ze mną do dziś. Na zakończenie wrzucam swoje foto z upragnionych wakacji. To moja wisienka na torcie :) Mieć marzenia to piękna rzecz, a spełnianie ich powinno być celem każdego z nas.

Pozdrawiam i do następnego wpisu Kochani!

Komentarze:

Alicja Jakubiak

Dzieki FitMama za ten wpis Ja mam do zrzucenia przynajmniej 10 kilo. Dzieki takim wpiosom wierze, ze mi sie uda

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

A ja Tobie za Alicja komentarz. To miłe i motywujące. Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Z moim patentem każdemu powinno się udać ;)

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Daria Łączka

Myślę, że dieta i ćwiczenia to podstawa. ZAWSZE. Nic ponad to.

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

Oczywiście, są bardzo ważne. U mnie jednak przygoda z odchudzaniem zaczęła się inaczej. I nie żałuję :) Burnbooster jest ze mną od zawsze i już na zawsze. Pozdrawiam Daria i życzę szerszego spojrzenia na świat!

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Mariusz Drozd

Od siebie dodam tylko jedno: na Panów również działa!

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Mateusz BeDeBe

ooooo tak. Brałem przy redukcji tkanki tłuszczowej. Zajebisty produkt :)

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

Dzięki chłopaki! Cieszę się, że płeć przeciwna także dba o siebie i że Burnbooster to produkt uniwersalny :)

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Marysia Klara

Serio działa? Też muszę się czymś wspomóc, bo mam ciągłe napady głodu

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

Działa działa :) a najlepiej zamiast pytać to spróbować ;) szczególnie, że dają poczucie sytości i mniej się po nich zjada. Życzę powodzenia!

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Ola Więckiewicz

moje motto brzmi CO SE SCHUDNE TO SE PRZYTYJE. Może faktycznie jakieś tabsy pomogłyby mi utrzymać w końcu wagę?

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

haha ❤️ Świetne! Na szczęście mnie to już nie dotyczy ;) Spróbuj, może tobie też się uda :D

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Mateusz Noga

Brawo dziewczyno!!! Robisz super robotę. Brawo za szczerość, brawo za motywowanie innych osób!!! Panie, Panowie... Bierzemy się za siebie!!!

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

Dziękuję!! Pozdrawiam ciepło :)

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Ania Zięba

A mi się nie chce wierzyć, że aż tak dobrze Ci poszło. Sorry, ale no nie i kropka. Posty też sama sobie lajkujesz?

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

Ania, na szczęście nie mam potrzeby nikogo zmuszać aby wierzył w to co piszę. Ja wiem swoje i cieszę się, że mogę się tym dzielić z innymi. Ciężko mi zrozumieć czemu zarzucasz mi kłamstwo... Może masz po prostu gorszy dzień ;) Ja na szczęście mam teraz same dobre, czego i Tobie życzę :) A co do lajków: rzucam jednego Tobie, na poprawę humoru :)

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Marysia Klara

OESSUU!!! Jak ja nie znoszę takich hejterek!! Nie znam się, a wypowiem się... Nie wierzysz? Trudno! Skoro taka pewna to po co w ogóle się odzywasz?

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Ania Zięba

mamy wolność słowa. Może i to racja, choć jak mówię, ciężko w to uwierzyć.

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

Dziewczyny! Bez kłótni ❤️ Każdy ma prawo do swojego zdania.

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
Karolina Rzepka

Dziewczyno, uratowałaś moja (zbyt wielką) d*** :) Wpadłam kiedyś na Twojego bloga, bo moja kumpela coś zlajkowała. Poczytałam i zamówiła, Burnbooster. Rewelacja ❤️ ❤️ :) :) Żałuję, że dopiero teraz zaczęłam je brać. Są mega!

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018
FitMama

❤️ ❤️ ❤️ Takie słowa to miód na moje serce i motywacja, aby dalej pisać. Dziękuję ❤️

Odpowiedz Lubię to Dodano 13.03.2018